Czy warto dopłacić do droższych paneli fotowoltaicznych?

Piękne foldery, dobry marketing, same superlatywy padające z ust przedstawicieli handlowych producentów zawsze budziły we mnie pewien poziom nieufności. Podchodziłem z dystansem do tego co mówią i zwykle ich prezentacje ulegały zapomnieniu. Dlaczego? Podobnie jak i Ty Czytelniku uważałem, że jeśli tańszy i droższy produkt działają tak samo to po co przepłacać? Płacić więcej tylko za znaną markę? Za jej świetny marketing? Na świecie jest około 500 „producentów” paneli fotowoltaicznych. Producentów celowo dałem w cudzysłowiu ponieważ 95% z nich to tylko montownie. Ogniwa fotowoltaiczne wytwarza zaledwie 20 firm, z tego raptem tylko 8 produkuje zarówno ogniwa jak i panele fotowoltaiczne. W fotowoltaice przyjęty jest podział jakości ogniw na trzy klasy. Część producentów ogniw klasyfikuje ogniwa i sprzedają je jako wyroby niepełnowartościowe w klasach B oraz C. Oczywiście najwyższa klasa to A czyli wyrób pozbawiony wszelkich możliwych defektów , wyrób o najwyższej jakości. Klasa B to klasa z niewielkimi defektami które nie wpływają znacząco na parametry ogniwa czyli mogą to być niewielkie uszczerbania, niewielkie odbarwienia, niewidoczne mikropęknięcia itp. Mając doświadczenie takie panele można rozpoznać już „na oko”. Klasa C to klasa z istotnymi wadami mającymi silny wpływ na pracę ogniwa. W Chinach ogniwa nie są w żaden sposób znakowane. Jedynie na opakowaniu znajduje się informacja więc nieuczciwy producent paneli kupuje ogniwa w klasie B, montuje je w swoich panelach i sprzedaje jako wyrób pełnowartościowy oznaczając klasę stosowania A. Dzięki takiemu zabiegowi może znacząco obniżyć cenę paneli. I tu wszystkim zainteresowanym zakupem instalacji po raz pierwszy w głowie powinno się zapalić „czerwone światełko” jeżeli oferta sprzedawcy jest znacząco niższa od średniej ceny podobnej instalacji. Po raz drugi „czerwone światełko” powinno się zaświecić gdy producent jest kompletnie nieznany, ciężko jest znaleźć jakiekolwiek informacje w Internecie na jego temat, producent nie ma swojego oddziału w europie, bazuje tylko na importerach, jego strona internetowa jest wyłącznie po chińsku. Jeśli sprzedawca oferuje markowe produkty poniżej ceny rynkowej zażądaj dokumentów potwierdzających pochodzenie. Co ciekawe SolarWorld oprócz numeru seryjnego na panelu także na każde ogniwo nanosi numer seryjny. Ma to na celu weryfikację procesu produkcji i wyeliminowanie ewentualnej wady produkcyjnej kiedy z partią ogniw fotowoltaicznych coś się niedobrego dzieje.

Realizowałem wiele dużych projektów przemysłowych, w których były ściśle określone wymagania techniczne a przez to poniekąd wskazani producenci i ich konkretne produkty więc poznałem cechy charakterystyczne większości dostępnych na rynku europejskim produktów fotowoltaicznych. Począwszy od tanich „Chińczyków” po produkty premium. Mało tego. Niektóre fabryki odwiedziłem osobiście np. Bruk-Bet Solar, Jabil (fabryka w Kwidzynie produkująca panele dla Recom), Selfa, X-Disc. Żadna z tych fabryk nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak SolarWorld. Po prostu były to przeciętne niczym nie wyróżniające się fabryki jakich dużo. Dopiero gdy zobaczyłem fabrykę Solarworlda postanowiłem podzielić się wrażeniami. Wymienieni wcześniej producenci są jednymi z niewielu co mają dobre opinie. Panele znacząco przewyższają jakością sporą część Chińskich odpowiedników.

Jak napisałem wcześniej w wielu przypadkach jakość produktów już na pierwszy rzut oka można ocenić. Ale między wieloma panelami nie widać żadnej różnicy – no może poda drobnymi różnicami w wymiarach. Sztywność ramy, widoczne defekty, dokładność, sposób pakowania do transportu to można ocenić „na oko”, parametry elektryczne można zmierzyć specjalnym miernikiem do instalacji fotowoltaicznych (np. pomiar krzywej IV – innymi słowy to wyznaczanie krzywej napięciowo-prądowej zależnej od wielkości nasłonecznienia). Ale czy to wszystko? Otóż nie.

W dniu 20 kwietnia b.r. miałem okazję zwiedzić fabrykę SolarWorld w miejscowości Freiberg w Niemczech. Zobaczyłem jak wygląda cały proces powstawania ogniw oraz paneli fotowoltaicznych. Począwszy od działu badań i rozwoju, działu testów, badań w komorach klimatycznych, testów wytrzymałościowych itd., zobaczyłem jak wygląda cały proces wytwarzania wafli krzemowych, nanoszenia warstw P-N, proces pasywacji ogniw, montażu bus barów na ogniwach aż po ostateczny proces wytwarzania paneli fotowoltaicznych czyli montaż przedniej i tylnej foli EVA, montaż ogniw na szybie, laminowanie folii backsheet, montaż ram, puszek przyłączeniowych i.t.d. W SolarWorld 70% procesu produkcji jest zautomatyzowana w przeciwieństwie do innych odwiedzonych przeze mnie fabryk, gdzie relacje są wprost odwrotne.


Obejrzyj materiał na temat produkcji paneli fotowoltaicznych


W laboratorium SolarWorld po raz pierwszy zobaczyłem różnice w panelach których nie widać gołym okiem które po pierwsze wynikają z zastosowanych materiałów, po drugie wynikają ze szczegółowej kontroli każdego procesu produkcji. We wszystkich fabrykach które widziałem takiego procesu kontroli po prostu nie ma. Testowany jest tylko wyrób końcowy. Żadna z tych fabryk nie ma własnych komór klimatycznych ani naświetleniowych, nie jest w stanie wyłapać mikropęknięć powstałych choćby w trakcie transportu czy podczas lutowania. Dla wyjaśnienia komory te symulują warunki pogodowe w przyspieszonym czasie np. test temperaturowy polega na zmianie temperatury od -50st. C do +80st. C i odwrotnie co 30 minut. Czas zmiany temperatury to 10s. Wyobraź sobie jakie powstają naprężenia w materiałach podczas tak gwałtownej zmiany temperatury. Pewnie w naszym klimacie takie skoki temperatur nigdy nie wystąpią, ale SolarWorld sprzedawany jest na całym świecie.

Kontynuując opis metody diagnostyki ogniw już podczas każdego etapu produkcji ogniwa poddawane są ścisłej kontroli. Przykładem może być flash test i pomiar parametrów ogniw po każdym znaczącym etapie produkcji a na koniec test rentegowski na mikropęknięcia ogniw już zlutowanych a przed ostatecznym procesem laminacji. Dalej wymiana uszkodzonego ogniwa jest już niemożliwa. Przy tym teście została zaprezentowana konieczność takiej kontroli. Na pozór ogniwo które pomyślnie przeszło testy elektryczne i wizualne, poddane prześwietleniu okazywało się wybrakowane. Wprawdzie odsetek uszkodzeń jest niewielki bo zaledwie 0,1% ale pamiętajmy, że to ogniwo nie było transportowane między kontynentami tylko w obrębie jednej fabryki, nie było poddawane wstrząsom itp. Co oznacza takie mikropęknięcie? Na wskutek zmian pogodowych panele poddawane są obciążeniom statycznym i dynamicznym. Pewnym jest, że w jakimś okresie czasu to ogniwo pęknie na dobre, a wtedy już jest pewne, że w tym miejscu powstanie hot spot czyli pierwszy etap nieodwracalnego uszkodzenia panela i skrócenie jego żywotności. Hot spot często nie pojawi się w nowych panelach czy też w pierwszych miesiącach użytkowania, ale zjawisko będzie występowało już po 3-4 latach eksploatacji i z czasem będzie się nasilało. W tym miejscu ogniwo nagrzewa się nawet do 250st C i uszkadza tylną folię zabezpieczającą. Zwykle w tym miejscu powstaje nieszczelność i dostaje się woda. Efekt tego zjawiska przedstawia poniższe zdjęcie.


Jak widać są tu silne ogniska korozji. Taki panel nadaje się już tylko do wyrzucenia. Czy więc oszczędność kilku set złotych na całej instalacji warte jest ryzyka? Pół biedy jeśli producent jest stabilny, lokalny i jest w stanie zrealizować roszczenia gwarancyjne, ale pamiętajcie, że wielu dalekowschodnich producentów zniknie z rynku razem z importerem zanim zaczną się pierwsze problemy. Polski rynek jest zbyt młody i nie ma jeszcze doświadczenia. Masowo instalacje zaczęły się sprzedawać w 2015 roku więc nie miały jeszcze czasu na pojawienie się istotnych problemów. Za 2-3 lata możemy spodziewać się pierwszych reklamacji i wtedy część instalatorów i producentów zostanie zweryfikowana. Niektórych instalatorów czy producentów już nie ma. Zarobili swoje i zniknęli. Za przykład można podać tutaj dużą firmę Opeus Energia która w sierpniu 2016 ogłosiła upadłość. A ile przy tym małych firm zakończyło działalność lub zmieniło profil tylko dlatego że pojawiły się pierwsze trudności? Istotnym jest, że rynek fotowoltaiczny jest rynkiem specjalistycznym – firmy, które nastawione są na szybki zysk w krótkim czasie nie mają szans się na nim utrzymać. Jest to rynek, który wymaga mocnego zaplecza technicznego i kapitałowego, w przeciwnym razie skończyć się może dla firmy w jeden sposób – upadłością. Dlatego ważne jest, że w tym trudnym obszarze przy długich gwarancjach nawet 10-letnich, ważne jest, żeby firma oferowała najwyższej jakości produkty i posiadała bardzo dobry serwis i dział techniczny.


Wracając do relacji chciałbym też podzielić się innymi wrażeniami. Oprócz testów elementów wytwarzanych w fabryce testowane są również elementy od dostawców. SolarWorld nie jest samowystarczalną fabryką i elementy takie jak szyby, ramy aluminiowe czy folie dostarczane są od podwykonawców. Testy tych elementów także wykonywane są w fabrycznym laboratorium. Test szyby frontowej który miałem okazję obejrzeć polegał na uderzeniu kuli gradu - UWAGA! - O średnicy 7,5 cm lecącej z prędkością 120km/h, kuli golfowej lecącej z tą samą szybkością, czy też zrzucenie worka 5 kg z wysokości 2m. wszystkie te testy panel przeszedł pozytywnie, a nawet wytrzymał powtórzenie testu. Dla porównania podam, że standardowo do uzyskania certyfikau IEC61215 panele testuje się na uderzenie kuli gradu o średnicy 25mm lecącej z prędkością 125km/h. Kolejnym testem wytrzymałości panela był test na nacisk. O ile standardowe panele wytrzymują nacisk 540kg/m2 to wyobraźcie sobie że SolarWorld wytrzymał nacisk 1,8tony/m2 co odpowiada 15m warstwie śniegu. Robi wrażenie nieprawdaż? I na koniec jeszcze jeden test szyby czyli jej ugięcie. I tu znowu zaprezentowane było badanie. Najpierw standardowa szyba stosowana w panelach fotowoltaicznych – wytrzymała ugięcie 50cm. Kolej na szybę stosowaną w panelach SolarWorld – ugięcie 1,6 m.

Obejrzyj filmy pokazowe










Byłem, widziałem i potwierdzam wiarygodność filmów.

Przyszła kolej na pokaz wytrzymałości folii backsheet. Niestety tutaj nie było możliwości obejrzenia całego procesu ze względu na czas potrzebny do pełnego przeprowadzenia testu, ale zobaczyłem wyniki testów tanich folii. Sami popatrzcie na poniższe zdjęcia.

Szkoda tylko że nie wszędzie mogłem zrobić zdjęcia. Niestety wiele procesów objęta jest ścisłą tajemnicą i przewodnik już na wstępie zakazał robienia jakichkolwiek zdjęć.

Celem tego artykułu nie jest przekonywanie na siłę wszystkich kupujących, żeby kupowali produkty z najwyższej półki bo i tak nie wszystkich przekonam, ale przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na to że nie warto kierować się jedynie ceną przy wyborze zarówno urządzeń jak i firmy instalacyjnej. Pozornie niewidoczne różnice odbijają się na trwałości instalacji, ilości wyprodukowanej energii a nawet na tym czy kiedykolwiek instalacja się zwróci. Co z tego że tanio kupisz skoro za kilka lat będziesz musiał wydać kolejne pieniądze na naprawy albo wymianę urządzeń?

Odniosę się tutaj do wszystkim znanej branży motoryzacyjnej. W dlaczego jedne marki np. Audi, BMW, Mercedes są bardziej pożądane niż np. Dacia. Dlaczego na rynku wtórnym jedne marki trzymają wartość a inne tuż po wyjechaniu z salonu tracą na wartości 50% i więcej? Oczywiście porównywać samochody można tylko na bazie opinii, ale prawdziwe różnice dostrzegają Ci, którzy mieli okazję jeździć samochodami przeciętnymi i samochodami z segmentu Premium. Dopiero osobiste porównanie daje obraz różnic klasowych i ocenę rzeczywistej wartości.

Panele fotowoltaiczne to najdroższy i najważniejszy element całej instalacji. To one są narażone na trudne warunki pogodowe, to od nich zależy sprawność całej instalacji, to one muszą bezawaryjnie pracować przez 30 i więcej lat. Dlatego przede wszystkim tutaj wybór powinien być dokładnie przemyślany. Wprawdzie trwałość instalacji zależy również od innych elementów czyli konstrukcji, zabezpieczeń przepięciowych, sposobie wykonania, czy inwerterze ale o tym opisuję więcej w artykule poświęconemu błędom w instalacjach fotowoltaicznych.

Na zakończenie przedstawiam krótki przewodnik jak wybrać panele fotowoltaiczne:

  • Co wiesz o producencie wybranych przez Ciebie lub oferowanych paneli?
  • Z jakiego źródła pochodzą?
  • Czy producent posiada certyfikaty jakości wydane przez niezależne instytucje certyfikujące dla fabryki oraz dla samych paneli?
  • Czy są to znane międzynarodowe instytucje certyfikujące czy tylko lokalne chińskie lub co gorsza zaledwie deklaracje certyfikatów wystawione przez samego producenta?
  • Czy producent może pochwalić się referencjami wieloletnich instalacji?
  • Sprawdź czy strona internetowa zawiera odpowiednią ilość informacji, opisy technologii, w jakim jest języku i czy jest aktualna.
  • Jeśli masz wątpliwości skontaktuj się z producentem i potwierdź czy dane moduły są przez niego wytworzone oraz czy mają deklarowane parametry.


Polecam powiązane artykuły:

Rebranding oraz zawyżanie mocy modułów PV http://solaris18.blogspot.com/2016/10/rebranding-oraz-zawyzanie-mocy-moduow-pv.html

Moduły fotowoltaiczne - degradacja EVA http://solaris18.blogspot.com/2013/04/moduy-fotowoltaiczne-degradacja-eva.html

Czy warto kupić moduły fotowoltaiczne z defektem? http://solaris18.blogspot.com/2014/07/czy-warto-kupic-moduy-fotowoltaiczne-z.html


Opracowanie i zdjęcia: mgr inż. Robert Oczoś